kasety magnetofonowe

Moja nauka języka na kasetach magnetofonowych

Gdy poszłam do liceum, trochę obawiałam się, że nie dam sobie rady. Nie znałam w ogóle angielskiego, i może to brzmi śmiesznie, no ale w podstawówce i gimnazjum uczyłam się niemieckiego tylko.

Kasety magnetofonowe z gazet

kasety magnetofonoweJakoś tak wyszło. Wiedziałam, że Łódź posiada wiele liceów i w którymś na pewno będzie sam niemiecki, no ale to liceum było najbliżej mojego domu, więc zdecydowałam się na nie. Któregoś dnia przyszła do mnie mama i powiedziała, że ma takie kasety magnetofonowe stare, które kiedyś wydawała taka gazetka dla dzieci, która była takim materiałem dydaktycznym do nauki języka angielskiego. Do każdego zeszytu (czyli numeru gazetki) dołączana była kaseta z lekcjami. Mama specjalnie odwiedziła antykwariat, bo chciała mi jakoś pomóc. Myślała o jakiejś książce do angielskiego, ale pan właśnie wtedy opowiedział jej o kasetach. Stwierdzili wspólnie, że w ten sposób chyba lepiej się nauczę niż z jakiejś książki. Ucieszyłam się, że to jakaś nowa forma nauki, wyszukałyśmy stary odtwarzacz i usiadłam z notesem. Wszystko dokładnie notowałam i podobało mi się to, że jest to kierowane dla dzieci, ponieważ to bardziej wciągało, i było tłumaczone w sposób przystępny dla osób, które nie miały jeszcze nigdy do czynienia z językiem. Dzięki temu jakoś opanowałam podstawy, bo siedziałam przy tym dość długo, więc podziękowałam mamie, a później postanowiłam pójść z czekoladą do pana z antykwariatu. To w końcu on podsunął mamie ten pomysł, i dzięki temu uratował mnie ze szkolnej opresji. Zajrzałam tam i szczerze podziękowałam wręczając czekoladę, a on stwierdził, że znalazł jeszcze kilka numerów z tych kaset i podarował mi je.

Nie chciał nawet żadnej zapłaty. Byłam mu bardzo wdzięczna, ale i tak dałam mu tam kilka złotych, bo sama się z tym lepiej czułam. Teraz już nie boję się angielskiego w liceum.

Więcej na stronie http://sklep-komiksowy.pl